Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
hippocampus1987

— W gruncie rzeczy nie jestem w najmniejszym stopniu kobietą swobodnych obyczajów. Czy to źle?

— Gdybym myślał, że jest inaczej, tobym spróbował poderwać cię za pierwszym razem, kiedy poznaliśmy się u „Wiktora”.

Pokiwała wolno głową i uśmiechnęła się. — Nie sądzę. I właśnie dlatego jestem tutaj.

— No, być może, nie wtedy — odparłem. — Tamten wieczór był poświęcony czemu innemu.

— Myślę, że w ogóle nie podrywasz kobiet w barach.

— Nie za często. Oświetlenie jest kiepskie.

— Raymond Chandler „Długie pożegnanie”; przeł. K. Klinger
hippocampus1987

— Nigdy nie dotknął mnie pan nawet palcem. Żadnego podrywania, żadnych dwuznacznych uwag, pchania się z łapami — nic. Wydawało mi się, że jest pan twardy, sarkastyczny, sprytny i zimny.

— Chyba jestem... czasami.

— A teraz, kiedy znajduję się tutaj, ma pan zamiar — po wypiciu odpowiedniej ilości szampana — rzucić mnie na łóżko. Czy mam rację?

— Prawdę mówiąc — odparłem — coś takiego chodzi mi po głowie.

— Raymond Chandler „Długie pożegnanie”; przeł. K. Klinger
Reposted byAliceInKillingLandonlytoreturndum-spiro-spero
hippocampus1987

Niewysoka dziewczyna o płowych włosach i przepasce na czole pojawiła się obok mnie, postawiła szklankę na barku i coś tam pisnęła. Candy kiwnął głową i przygotował jej drinka. Obróciła się do mnie i spytała:

— Czy pan się interesuje komunizmem? — Szkliły jej się oczy; małym, czerwonym językiem oblizywała sobie wargi, jakby spodziewała się znaleźć na nich okruch czekolady. — Uważam, że każdy powinien się tym interesować — ciągnęła. — Ale kiedy tutaj zahacza się w tej sprawie jakiegokolwiek mężczyznę, to zaraz się pcha z łapami. Pokiwałem głową i popatrzyłem znad szklanki na jej zadarty nos i spaloną słońcem twarz.

— Nie żebym się oburzała, kiedy to jest robione w miły sposób — poinformowała mnie, sięgając po drinka. Wypiła z połowę na raz, ukazując mi przy okazji swój ząb mądrości.

— Niech pani nie liczy na mnie.

[…] Odstawiła prawie pustą szklankę, zamknęła oczy, odrzuciła głowę do tyłu, podniosła obie ręce do góry, o mały włos nie trafiając mnie w oko, i głosem nabrzmiałym od wzruszenia wyrecytowała […]

— To mocna rzecz, przyjacielu. Pisał pan ostatnio jakieś wiersze?

— Niewiele.

— Może mnie pan pocałować, jeśli ma pan ochotę — rzuciła zalotnie.

— Raymond Chandler „Długie pożegnanie”; przeł. K. Klinger
hippocampus1987

Nie mam ochoty kierować swych uczuć ku sobie, a nie ma już nikogo, komu mógłbym je ofiarować.

— Raymond Chandler "Długie pożegnanie"
hippocampus1987

Kiedy cień ramy okiennej ukazywał się na zasłonie, było już między siódmą a ósmą, i wtedy znowu wracałem w czas, i słyszałem tykanie zegarka. Należał kiedyś do Dziadka, a Ojciec wręczając mi go powiedział: Quentin, daję ci oto mauzoleum wszystkich pragnień i nadziei, jest rzeczą rozpaczliwie właściwą, byś go używał, aby dojść do reductio ad absurdum wszelkiego ludzkiego doświadczenia, jakie może nie lepiej odpowiadać twoim indywidualnym potrzebom, niż odpowiadało potrzebom twego dziadka czy jego ojca. Daję ci go nie po to, byś pamiętał o czasie, ale żebyś mógł o nim niekiedy zapomnieć na chwilę i abyś nie trwonił wszystkich sił na starania, by go zwyciężyć. Bowiem nie wygrywa się żadnej bitwy. Nawet się jej nie toczy. Pole walki unaocznia tylko człowiekowi jego własne szaleństwo i rozpacz, a zwycięstwo jest złudzeniem filozofów i głupców.

— William Faulkner "Wściekłość i wrzask"
Reposted byMissStardustdupidayciarkaPorannydelikatnieMagnolia11corvaxuounsueptMagnolia11banshe
hippocampus1987
Play fullscreen
Stuff Smith "You'se a Viper"
hippocampus1987
No, ja jestem pierdolnięty cat, niewątpliwie.
— Tomasz Stańko w "Desperado. Autobiografia"
hippocampus1987
Jesteś biblią potencjalnych zboczeń.
— Jerzy Kosiński do Urszuli Dudziak
hippocampus1987
[...] nic nie pomaga oprócz twardego serca, które się niczego od nikogo nie spodziewa.
— Raymond Chandler "Playback"; przeł. L. Stafiej
Reposted byrobknage robknage
hippocampus1987
Przyszło mi do głowy, że są dwa rodzaje kobiet, z którymi można się kochać. Jedne [...] oddają się tak bezgranicznie, że zapominają o swoim ciele. Inne zachowują pełną świadomość i zawsze chcą coś zakryć. Pamiętam taką dziewczyną z opowiadania Anatola France'a, która koniecznie musiała zdjąć pończochy. W pończochach czuła się jak dziwka. I miała rację.
— Raymond Chandler "Playback"; przeł. L. Stafiej
hippocampus1987

— Wypróbowałeś tę teorię na doktorze Rood?

— Potraktował mnie poważnie i usiłował mi ją ukraść.

Doktor Arnold Rood, czy też Mary Baker Rood, jak lubił nazywać go Abt, był kierownikiem jego zakładu i dziekanem.

— Jak się ma staruszek?

— Po staremu śliski, wciąż najlepiej płatny belfer w mieście i taki sam ignorant jak zawsze. Stałem się dla faceta ulubionym obiektem w dziele nawracania i muszę chodzić do niego dwa razy w tygodniu, żeby dyskutować o „Nauce i zdrowiu”. Pewnego pięknego popołudnia dźgnę go nożem i powiem: „Tylko modlitwa może cię uratować, skurczybyku!” Byłoby to wulgarne obalenie teorii niczym kopnięcie kamienia przez Johnsona dla zatryumfowania nad Berkeleyem. Nie potrafię jednak wymyślić lepszego sposobu na wyrównanie z nim rachunków.

— Saul Bellow „Stan zawieszenia”
hippocampus1987

Nie należy sądzić, że Joseph jest zgryźliwy, gdy mówi o „mniej refleksyjnych” lub o swoim „elemencie komizmu”. Nie traktuje świata surowo. Uważa siebie za gorącego zwolennika zasady tout comprendre c'est tout pardonner. Teorie o całkowicie dobrym lub całkowicie wrogim świecie są jego zdaniem głupie. O tych, co wierzą w całkowitą dobroć świata, powiada, że nie rozumieją deprawacji. Jeśli chodzi o pesymistów, to stawia pod ich adresem następujące pytanie: „Czy owi ludzie dostrzegają tylko tyle?" W jego opinii świat jest dwojaki, a zatem nijaki.

— Saul Bellow „Stan zawieszenia”
hippocampus1987

Znaleźć je [elementy barbarzyńskiego dziedzictwa] można wszędzie, nie ma bowiem w Europie takich obszarów, na których nie pojawiłby się, bodaj epizodycznie, barbarzyński kolektywizm. Nie minął bez śladu. Chrystianizacja niosła wprawdzie z sobą ekspansję kultury klasycznej i opartą na jej wzorach przebudowę ładu społecznego, nie było to jednak oddziaływanie jednostronne, lecz interakcja. Duchowni i królowie nie wszystko mogli. Chrzest był momentem zwrotnym, rozpoczynającym destrukcję świata barbarzyńców. Ale ten świat — jeśli wolno przy takiej okazji posłużyć się słowami rzymskiego poety — nie wszystek umarł. Barbarzyńskie dziedzictwo kulturowe jest, obok rzymskiego i bizantyńskiego, istotnym składnikiem złożonej europejskiej tożsamości. Jest ono także czynnikiem zróżnicowania. Bilans wzajemnych oddziaływań kultury klasycznej i tradycyjnych kultur barbaricum przedstawia się bardzo różnie i ta różnorodność jest obecna w dzisiejszej Europie. Była ona, bywa i nieraz jeszcze może być źródłem podziałów i napięć. Warto o tym pamiętać nie tylko ze względu na bezinteresowną ciekawość. Wbrew zapewnieniom Fukuyamy historia wcale się nie skończyła.

— Karol Modzelewski "Barbarzyńska Europa"
hippocampus1987

All is not lost; the unconquerable will,

And study of revenge, immortal hate,

And courage never to submit or yield:

And what is else not to be overcome?

That glory never shall his wrath or might

Extort from me. To bow and sue for grace

With suppliant knee, and deify his power,

Who from the terror of this arm so late

Doubted his empire, that were low indeed,

That were an ignominy and shame beneath

This downfall; since by fate the strength of gods

And this empyreal substance cannot fail,

Since through experience of this great event

In arms not worse, in foresight much advanced,

We may with more successful hope resolve

To wage by force or guile eternal war

Irreconcilable, to our grand Foe,

Who now triumphs, and in the excess of joy

Sole reigning holds the tyranny of Heaven.

— John Milton "Paradise Lost"
hippocampus1987

GILLES […] Jakim jest pani typem kobiety?

LISA Pańskim?

GILLES Potwierdzam. […] Proszę mi odpowiedzieć: jakim jest pani typem kobiety? Zimna, nieśmiała, umiarkowana, zabawowa, rozpustna? Chcę wiedzieć, czy mam nalegać czy nie, czy rzucić się na panią— na co mam wielką ochotę — czy raczej zachować dystans. Słowem, jakim jest pani typem kobiety, znaczy: Czy jest pani gotowa iść do łóżka już pierwszego wieczoru?

LISA A jak pan sądzi?

GILLES Ja jestem gotów.

LISA Który mężczyzna nie jest?

GILLES A pani?

LISA Ja nie należę do tego typu mężczyzn.

GILLES Nie ma pani ochoty?

LISA Mam.

GILLES Rozumiem. Odmawia pani tylko dlatego, żebym później, w czasie jakiejś sceny, nie mógł oskarżyć pani o to, że jest łatwa i oddaje się pierwszemu napotkanemu mężczyźnie.

LISA Przepowiada pan nam uroczą przyszłość.

— Éric-Emmanuel Schmitt "Małe zbrodnie małżeńskie"
Reposted bykolektywgdziesbliskociebieyouuungsweetnothinggnastypsychoticonlytoreturnniskowoliteratkajdegislandinthesunpsychoravievmanat-monikabesideyoumuflenawpuscmniezaklinacz-czasuinherownwaytrustworthyanaeyoatraversiamomalazadymiaraMerlinkajustbraindumpfaim-petitedum-spiro-speroBorderlineGirlniekoniecznieomnieshameonyoubitchitemizeButWhyzicherkaiwanowiczyourtitleheroine88dzieciak12falkaanadzienienolovenofreedomwruchujednostajniepopierdolonymtygryseklili1234pikkumyyamalannceyunnibasiaaMySecretGardencaataleyaamilamijaodulekkocureknaobcasachkobietaSukcesumyouSurvivedGirlladiaeibhlin84worldblondesfreedomloverInaMalajnasmoczejwrafagstrzepysaureusdzonyfckitgingerredheadNoCinderellaszyylambadadaeverythingisalrightmyteatimeznikajacstresstosuccesspotrzasksofevercukrowamigotkaawakenedczoozycienakrawedziunreachable96jujubebelieve1727daysxmoshixKurkaWyluzujjasminumBrilliantLovelyMollyniiepoczytalnaparadoksyoblivionsposterestanteorchideaaaamiimisensationmehhh28mmkarosiaanakareninapoczekalniaduszavantasianblack-angelchleb-i-winoDontKillMecrispybonespomoorxsylwiawiktoriaaonebreatholawielittlehumanmyslnieuczesanaatagamyownsunrisemisiaczek95Picki91Cannonballlaazyczterywiekipozniejzgubilamsieforbidden1Be-LovedtristebygonesnawetciszamozebyccynicznafalkaagabrynialiwqcziczimilivanilijustanotherdreamerwithoutadoubtButWhywhatkatefeelfridays-karmakindofnightmarenothingcansaveyoubadbloodmidnightloverbluejanelubiedarksideahazaynlo
hippocampus1987

GILLES No, no, widzę, że nie licząc skłonności do bałaganiarstwa, jestem fantastycznym facetem: dobrym kochankiem, malarzem, pisarzem, wynalazcą teorii. (z niepokojem) Chciałbym siebie poznać.

LISA (figlarnie) Bardzo byś się sobie spodobał.

— Éric-Emmanuel Schmitt "Małe zbrodnie małżeńskie"
hippocampus1987

— Ja na przykład — przerwała mi wybuchając śmiechem i przeciągając się kokieteryjnie — mam talent do despotyzmu. Mam nawet potrzebne ku temu futro, ale pan... pan bał się mnie dzisiejszej nocy.

— Tak, bałem się zupełnie serio.

— No, a teraz?

— Teraz boję się pani jeszcze bardziej...

— Leopold von Sacher-Masoch "Wenus w futrze"
hippocampus1987

Twórczość Sacher-Masocha, aczkolwiek bogata w nowe treści, nie odbiegała całkowicie od ogólnych trendów panujących w prozie i poezji XIX wieku, dla których charakterystyczne przecież było lubowanie się w cierpieniach — zwłaszcza mających związek z miłością. Literaturę XIX w. w dużej mierze tworzyli ludzie o skłonnościach masochistycznych (jakimi byli np. Lew Tołstoj — mistrz prozy realistyczno-psychologicznej, Paul Verlaine — poeta, jeden z twórców symbolizmu i mistrz lirycznego nastroju, a uprzednio, w XVIII wieku, także Jean Jacques Rousseau — pisarz i filozof, wybitny przedstawiciel oświecenia). Literaturę XIX w. tworzyli także ludzie o skłonnościach sadystycznych (jakimi byli np. Charles Baudelaire — poeta, prekursor symbolizmu, Jean Arthur Rimbaud — jeden z głównych przedstawicieli symbolizmu, piszący także poematy prozą, uprzednio zaś, w XVIII wieku, Maximilien de Robespierre — jeden z przywódców Wielkiej Rewolucji Francuskiej, a później, na przełomie XIX i XX wieku, Marcel Proust — pisarz, który łączył obserwacje życia epoki z subtelną analizą psychologiczną oraz rozważaniami estetyczno-filozoficznymi).

— K. Imieliński w przedmowie do "Wenus w futrze" Leopolda von Sacher-Masocha
hippocampus1987

Wychodzimy z ciemności i idziemy w ciemność, pomiędzy tym są przeżycia, ale początku i końca, narodzin i śmierci nie przeżywamy, nie mają charakteru subiektywnego, jako wydarzenia należą całkowicie do obiektywnego świata, tak to już jest.

— Thomas Mann "Czarodziejska góra"
hippocampus1987

— Głupia historia — rzekł Hans Castorp ze znajomością rzeczy człowieka zaufanego i zasiedziałego. — Znam tych panów. Schmitz jest kolosalnie poprawny i gorliwy, a Rosenheim bardzo niechlujny. Ale może niesnaski powstają między nimi na innej jeszcze płaszczyźnie niż higieniczna, tak mi się wydaje. Obaj, Schmitz i Rosenheim, są zaprzyjaźnieni z donią Perez z Barcelony, która siedzi przy stole panny Kleefeld, w gruncie rzeczy pewnie o to chodzi. Ja bym radził, żeby zakaz taki w ogólnej formie przypomnieć, a poza tym zamknąć na to oczy.

— Naturalnie, że zamykam. Dostaję już blefarospazmu od ciągłego zamykania oczu. Co pana tu sprowadza?

— Thomas Mann "Czarodziejska góra"
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl